Sekrety urody babuszki - warto czy nie warto? Recenzja książki R. Ruder

Która kobieta nie marzy o pięknej skórze, lśniących i zdrowo wyglądających włosach oraz zadbanych paznokciach? Nie znam takiej. A co jeśli takie efekty można osiągnąć stosując SAME naturalne składniki? Bo czy kremy pełne chemii faktycznie wypływają pozytywnie na naszą cerę – jak to obiecują producenci? Nie sądzę. Może na początku efekty są zadowalające, ale za jakiś czas odczujemy skutki stosowania jednego czy drugiego cudownego środka. No i jeszcze cena tych kosmetyków, która nie rzadko powoduje ból głowy. Raisa Ruder w swojej pierwszej książce – Sekrety urody babuszki, udowadnia, że o wiele lepsze efekty można osiągnąć przygotowując kosmetyki w domu, z całkowicie naturalnych składników. Jesteście ciekawe? Zapraszam na recenzję książki.

Sekrety urody babuszki

Sekrety urody babuszki, czyli słowiański elementarz pielęgnacji

Czy naprawdę musimy się uczyć dbania o urodę od Francuzek, Hindusek czy Koreanek? Tak brzmi pierwsze zdanie, które przeczytacie na odwrocie książki Raisy Ruder – Sekrety urody babuszki. To pytanie wydaje mi się niezwykle trafne. Zachwycamy się sekretami urody innych narodowości, zapominając równocześnie o tym, ile wspaniałości i naturalnych składników znajduje się na wyciągnięcie ręki. Mam na myśli nie tylko zioła, ale także takie produkty jak mleko, maślanka, jajka. Ze wszystkich tych składników można przygotować ciekawe i naturalne kosmetyki – maseczki, peelingi i wiele innych.

Kilka słów o autorce

Raisa Ruder urodziła się na Ukrainie. Jej babcia – tytułowa babuszka, odkąd tylko autorka pamięta zajmowała się przygotowywaniem naturalnych kosmetyków w domowych zaciszu. Babuszka przez wiele lat udoskonalała swoje receptury i przekazywała je córce oraz wnuczce. Raisa jako dorosła kobieta zamieszkała w Los Angeles i rozpoczęła pracę w salonie kosmetycznym. Jak sama pisze – receptury jej babuszki szturmem zdobyły Hollywood. Z przygotowywanych przez nią kosmetyków korzystają gwiazdy filmowe, sławne piosenkarki i cała masa celebrytek.

Co można znaleźć w książce?

Podtytuł “słowiański elementarz pielęgnacji” idealnie oddaje to co można znaleźć w książce. Jest ona kompendium wiedzy na temat naturalniej pielęgnacji całego ciała. Znajdziecie w niej porady, wskazówki i przepisy na naturalne kosmetyki do twarzy, ciała, włosów, paznokci, a także wskazówki na temat pielęgnacji dla kobiet w różnym wieku.

Książka została podzielona na 15 rozdziałów o ciekawie brzmiących tytułach, np. Otwórz oczy, Całuśne usta, Wyczesana czupryna czy też Piękno z odzysku. Ostatni z wymienionych przeze mnie rozdziałów zawiera porady i przepisy na kosmetyki, które można przygotować z różnych resztek i pozostałości – skorupek z jajek, fusów z kawy, wygazowanego piwa albo torebek pozostałych po parzeniu herbaty.

Książka liczy 304 strony samych rad, wskazówek i przepisów. Nie ma tutaj “lania wody” i opowieści o rzeczach niezwiązanych z tytułem. Tym co urzekło mnie dodatkowo w tej książce, są piękne rysunki – praktycznie na każdej stronie. Aż miło się ją czyta!

Sekrety urody babuszki

Sekrety urody babuszki – kilka pomysłów na naturalne kosmetyki

Aby dokładniej przedstawić, co tak naprawdę znajdziecie w książce podsyłam Wam kilka pomysłów na naturalne kosmetyki prosto od babuszki.

Maseczka przed sesją zdjęciową. Działanie: zwężenie porów, poprawa wyglądu cery. Składniki: 1 białko jajka, 1 łyżka soku z cytryny, 2 łyżki płatków owsianych, 1 posiekany pomidor. Przygotowanie: zblenduj wszystkie składniki, nałóż maseczkę na twarz, odczekaj 10 minut, zmyj ją ciepłą wodą z kranu.

Rozświetlająca śmietanka. Działanie: walka z cieniami pod oczami. Składniki: 1 łyżeczka kwaśnej śmietany, 1 łyżeczka miodu, 1/2 łyżeczki soku z cytryny. Przygotowanie: wymieszaj wszystkie składniki, miksturę rozsmaruj pod oczami, po 20 minutach zmyj ją wodą i osusz skórę.

Olejek do golenia. Działanie: łatwe golenie nóg, miękka i delikatna skóra po goleniu. Składniki: 90 ml oleju migdałowego, 15 ml oleju sezamowego, 15 ml oleju rzepakowego, 15 ml oleju z kiełków pszenicy. Przygotowanie: wszystkie składniki umieść w butelce, wstrząsaj nią przez kilka minut, posmaruj olejkiem nogi i ogól je.

Sekrety urody babuszki – warto czy nie warto? Recenzja książki Raisy Ruder i Susan Campos

Jak nietrudno wywnioskować z powyższej części dzisiejszego wpisu, książka bardzo mi się podoba. To prawdziwe kompendium wiedzy na temat naturalnej pielęgnacji! I tym stwierdzeniem nie przesadzam ani troszkę.

Zachwalałam Wam niedawno książkę Japonki nie tyją i się nie starzeją, ale prawdę powiedziawszy tamta pozycja przy tej wymięka. Sekrety urody babuszki to najlepszy poradnik na temat urody jaki trafił w moje ręce. Jak wspomniałam wcześniej, znajdziecie tutaj same konkrety – rady, wskazówki, przepisy. Nie ma niepotrzebnej i nic nie wnoszącej treści, nie ma opowieści z kosmosu, a co najważniejsze są przepisy, które każdy może przygotować, bo składniki na nie albo już są w domu, albo kupicie je w pobliskim sklepie.

Tym co bardzo podoba mi się w książce jest szczerość autorki. Raisa Ruder dokładnie zaznacza, który z kosmetyków od babuszki daje natychmiastowy efekt, a który wymaga stosowania więcej razy.

Książkę możecie kupić w księgarni internetowej znak.com.pl – o tutaj.

Co tu dużo mówić, zachęcam Was do zapoznania się z Sekretami urody babuszki. Naprawdę warto!

  • Super, że jest coraz więcej takich pozycji na półkach i cieszą się one dużym zainteresowaniem. Moja babcia też opowiadała mi o trikach urodowych, których nauczyła się od prababci i wiem, że są niezastąpione. W chwili wolnej z przyjemnością sięgnę po tę książkę 🙂

    • Zachęcam, książka naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyła. Znajduje się w niej cała masa przepisów na domowe kosmetyki z najprostszych składników, które zawsze mamy pod ręką 🙂

  • Magda

    Bardzo mnie zachęciłaś, muszę koniecznie kupić 🙂

  • Agnieszka

    Takie kosmetyki są bardzo fajne. Super książka. Jednak w zwykłym życiu, gdy na nic nie ma czasu, najnormalniej nie chce mi się z nimi bawić. I stosuję kupne. Proza zabieganego życia 🙂

    • Mi też brakuje czasu, ale powiem Ci, że większa część tych kosmetyków nie wymaga zbyt wiele czasu na przygotowanie. 3-4 składniki wymieszać ze sobą i mamy gotową maseczkę albo zdrowotną kąpiel. 🙂

  • Magdalena G

    muszę w takim razie postarać się o swój egzemplarz 🙂

  • Książka warta uwagi 🙂 Musze się w nią zaopatrzyć 🙂

  • Megly

    Nigdy nie próbowałam tych wskazówek (oprócz olejku do golenia) 😉
    Jeśli w książce nie ma lania wody – super! 🙂
    Fajna propozycja na weekend.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Słyszałam już o niej pozytywne opinie, uwielbiam naturalne domowe przepisy więc tej pozycji nie może u mnie zabraknąć 🙂

  • O tej książce nie słyszałam. Mnie w takich pozycjach odstraszają przepisy. To, co tutaj podałaś, jest dość skomplikowane i potrzeba sporo składników.

    • Mi się jednak wydaje, że 3-4 składniki w przepisie i przygotowanie polegające na wymieszaniu ich ze sobą, to jednak nie jest nic skomplikowanego. A dodatkowo zyskujemy to, że wiemy co nakładamy na skórę. Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie 🙂

  • Zawsze uważałam, że naturalna pielęgnacja jest najlepsza. Sama zresztą często stosuję dary natury do poprawiania urody. Mam wielką ochotę na tę książkę:)

  • Mnie takie książki kuszą właśnie ze względu na te domowe mikstury 😉 raz, że zdrowe dwa, fajna zabawa naturalne domowe mieszanki tworzyć.To, że często brakuje na to czasu czy jakiegoś składnika to inna kwestia. Ale akurat mleczna kąpiel nie jest szczególnie skomplikowana tyle, że wanny nie mam od kilku lat 😀 😀 szybkie życie, szybkie mycie 😀 zatem przydałoby się coś pod prysznic ale tego wynalazku babuszka pewnie nie znała ;D pozdrawiam 💜

    • Hahah, no niestety pod prysznic nic nie ma 🙂 Babuszka nie przewidziała takiej sytuacji 🙂

  • Tak, tak, tak! Czekałam na taką książkę! 🙂 Bardzo trafnie zauważyłaś, że ostatnio mamy prawdziwy szał na sekrety urody Francuzek, Koreanek itp. a jednocześnie nie doceniamy tych receptur, które może nam zaoferować nasza własna kultura. Chyba nie ma w Polsce kobiety, która nie słyszałaby o maseczce z zółtka, oleju rycynowego i soku z cytryny, ale czy rzeczywiście nakładamy ją na włosy? Inna sprawa, że mimo wszystko genetycznie Polki i Koreanki mogą mieć skłonności do innego typu cery czy włosów – i chociaż akurat koreańska pielęgnacja mnie bardzo służy to i tak uważam, że kosmetyki wyprodukowane w naszej szerokości geograficznej oraz pochodzące z niej naturalne składniki mogą nam służyć zdecydowanie lepiej niż sprowadzane z zagranicy cudeńka. 🙂
    A przy okazji dziękuję – właśnie pomogłaś mi znaleźć prezent dla przyjaciółki na urodziny. 🙂

    • W takim razie bardzo się cieszę, że wpis się na coś przydał.
      A co do różnic w pielęgnacji masz całkowitą rację. W Korei czy Japonii jest całkowicie inny klimat. To co służy kobietom w tamtych rejonach świata niekoniecznie będzie zdawało egzamin u nas. No i jeszcze uwarunkowania genetyczne 🙂

  • Nie słyszałam o tej książce,ale teraz jestem nią naprawdę zainteresowana 🙂

  • natalia20041989 .

    Cos dla mnie☺

  • Też się z tym zgadzam, że chwalimy wszystko co obce, a zapominamy o tym jakie świetne rozwiązania mamy pod nosem. No ale taka chyba już natura człowieka, że trawa u sąsiada zawsze zieleńsza 😀 Bardzo mnie zaciekawiłaś zwłaszcza tymi przepisami na naturalne kosmetyki. Zapisuję sobie tytuł i z chęcią się zaopatrzę, choć już za dużo książek czeka na półce do przeczytania 😀 Ale dla tej chyba zrobię wyjątek 😀

  • Ania Zarzycka

    Bardzo lubię tego typu książki 😉

  • Koniecznie muszę zakupić tę książkę 🙂

  • Tych sekretów urody się trochę narobiło w różnych odsłonach 😛 Ale czemu nie, warto mieć takie wskazówki zawarte w jednej książce 🙂

  • Jaka piękna ta książka! W ogóle zanim nie zobaczyłam tej książki u Ciebie, to nie słyszałam o niej. Bardzo ciekawiło mnie, jak wygląda w środku, o bardzo cieszy oko to, że jest tak ładnie wydana 🙂 No i też zgadzam się z tym, co napisałaś na początku – żeby sprawdzić sposoby na pielęgnacje, te bliskie naszej kulturze, które nasze babcie stosowały przez lata.

  • Koniecznie muszę wypróbować te maseczki 🙂

  • Bardzo ucieszyłam się, gdy zobaczyłam Twój proponowany post na naszej grupie na Facebooku. Poluję na tę książkę. Ciągle zastanawiałam się, czy warto czy nie (mam limit 4 książek do kupienia miesięcznie, inaczej zbankrutowałabym :D) Ale po Twojej recenzji już wiem, że ją kupię i to już jutro. Nie mogę się doczekać!

  • Chętnie przeczytam i postawię potem na półce obok Sekretów Urody Koreanek. Jak najbardziej wierzę, że każda kultura ukształtowała sobie własne sposoby na dbanie o urodę. Wcale nie przekreślam słowiańskich porad, ale jednocześnie warto poznać inne. W azjatyckiej pielęgnacji przekonują mnie najbardziej masaże twarzy, o których nigdy nie słyszałam u nas. Jednak najważniejsze, to poznać jak najwięcej możliwości i dobrać je odpowiednio do swoich potrzeb. 🙂

  • Iza

    Ja jestem jedną z tych kobiet, którym tematy urodowe są obce. W tym względzie jestem niestety zacofana i dzisiaj wielu facetów (nie mówiąc o paniach) przebija mnie w tym na głowę. Ale poczułam jakiś sentyment na myśl wykorzystania takich starych przepisów. Bardzo możliwe, że skuszę się na tą pozycję. Nawet tylko z powodu pięknego wydania, jest bardzo w moim guście.