Pies w górach - Blog lifestylowy: Dom na obcasach - Zdrowie, uroda, lifestyle, szafa...

Dzisiaj poruszę temat, który bardzo mnie irytuje, zresztą wiem, że nie tylko mnie. Chodzi mi o zakaz wprowadzania psów na tereny parków narodowych, a w szczególności tych, które znajdują się w górach(Babiogórski, Bieszczadzki, Gorczański, Pieniński, Tatrzański). O dziwo, zakazu nie ma w parkach: Gór Stołowych, Karkonoskim, Magurskim oraz Świętokrzyskim. Robi się coraz cieplej. Zbliża się wiosna, potem lato. Czas urlopów, wyjazdów. Wielu właścicieli psów(w tym także i ja) chętnie zabrałoby ze sobą pupila w góry. Takie rozwiązanie byłoby dobre i dla nas właścicieli, bo nie trzeba zostawiać swojego psa w domu lub zawracać komuś innemu głowy i zarazem byłoby też dobre dla samych psów, które miałyby zagwarantowany długi i ciekawy spacer. Mówiąc o zabieraniu zwierząt w góry, mam na myśli tutaj oczywiście łatwe szlaki, bo branie psa na strome czy wysokie szczyty może być dla zwierzaka niebezpieczne. Pies w górach? Czemu nie?

Pies w górach

Pies w górach, czyli jak to z tymi psami jest naprawdę?

W zeszłym roku wybierając się w Tatry przeszukałam internet pod tym kątem i dość mocno się rozczarowałam. Niestety przepisy dotyczące polskich parków narodowych zabraniają wprowadzania psów na ich teren. Wyjątkiem jest Dolina Chochołowska w Tatrzańskim Parku Narodowym. Zgodnie z tym co pisze na oficjalnej stronie TPN, na spacer tą doliną można zabrać naszego czworonoga.

Za TPN.pl:
Nie wprowadzaj na szlaki psów. Pomimo że pies prowadzony jest na smyczy, nie szczeka, nie załatwia potrzeb fizjologicznych i jest bardzo karny, dzikie zwierzęta i tak doskonale go wyczuwają. Jest to szczególnie niebezpieczne w okresie ich narodzin, a także w okresie prowadzenia młodych przez matki. Tak więc turysta prowadzący psa naraża na niebezpieczeństwo siebie oraz swojego pupila.  Zakaz dotyczy całego terenu Parku, z wyjątkiem Doliny Chochołowskiej, do wysokości schroniska. Jedyne odstępstwo stanowią psy asystujące, czyli odpowiednio wyszkolone i specjalnie oznaczone, w szczególności psy przewodnicy osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psy asystenci osoby niepełnosprawnej ruchowo.

Na tereny górskie nie leżące w obrębie żadnego parku narodowego wprowadzanie psów jest jak najbardziej dozwolone, chyba, że dany teren objęty jest osobnymi przepisami, które tego zabraniają.

Za wprowadzenie psa na tereny objęte zakazem grozi kara grzywny, uprawnionymi do wypisania mandatu są pracownicy parków narodowych.

Dlaczego taki zakaz został wprowadzony?

Oficjalna wersja(ta powyżej) mówi o tym, że wprowadzenie psa na teren parku może zagrozić bezpośrednio naszemu bezpieczeństwu. Dzikie zwierzęta wyczuwając inne zwierze, mogą chcieć się do niego zbliżyć, co spowoduje niebezpieczeństwo dla ludzi.

Drugim powodem(tym nieoficjalnym), dla którego nie wolno wprowadzać domowych zwierząt na teren parków jest zanieczyszczanie przez nie środowiska. Czytałam gdzieś, że w odchodach zwierzęta pozostawiają różne wirusy, które mogą spowodować wymieranie gatunków będących pod ochroną.

Odchody zwierząt domowych zanieczyszczałyby park. No tak! A odchody koni, które przewożą ludzi lub psów pasterskich to już nie? Ostatnia wyprawa do Doliny Chochołowskiej i wcześniejsze nad Morskie Oko pokazały to dokładnie, co kilka metrów można było natchnąć się na końskie nieczystości itp.

Pies w górach? Za granicą jest inaczej…

Troszkę inaczej wygląda to nawet u naszych najbliższych sąsiadów. Nie wiem jak wygląda sprawa w pozostałych parkach narodowych Słowacji, jednak na tereny słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego i Pienińskiego Parku Narodowego można wprowadzać psy. Warunek jest taki, iż pupil musi być prowadzony na smyczy oraz powinien posiadać kaganiec. Zakaz wprowadzania zwierząt wprowadzony został jedynie na obszarach TPN objętych szczególną ochroną.

U nich nie ma problemu z bezpieczeństwem oraz zanieczyszczeniami…

  • same zakazy.. co zrobić, z paragrafem się nie wygra, ale ja w takim razie nie wiem już gdzie te psy wyprowadzać 🙁

  • Nie mam niestety psa, ale temat jak najbardziej wart poruszenia 🙂

  • Jaki fajny psiak 😉
    Mi psy w górach by nie przeszkadzały-o ile byłyby na smyczy 😉

  • idąc nie raz ulicą, szczególnie na wiosnę, gdy śnieg się stopi (w tym roku akurat wiosna trwała prawie od jesieni:), mam czasem ochotę poprzeć zakaz trzymania psów przez nieodpowiedzialnych właścicieli, którzy uważają, że sprzątanie po swoim pupilu to nie ich sprawa.
    W górach bywam rzadko, psa nie mam, więc nie zwracałam wcześniej nawet uwagi na zakaz

    • Zgadzam się z tym co napisałaś. Uważam, że każdy właściciel psa powinien po nim sprzątać niezależnie od tego gdzie się z psem udaje, a taki zakaz wprowadzania psów na tereny parków narodowych powoduje to, że mniej ludzi decyduje się do nich pojechać. Odkąd posiadam psa wybieram tylko te miejsca, do których mogę wejść z nim.

  • Może to też kwestia kultury właścicieli… U mnie pod blokiem… szkoda gadać – chyba nikt nie sprząta po swoim psie.

  • Pięknego masz pieska, przesłodki pyszczek 🙂 Co do zakazów, może to wynika z “kultury” właścicieli, niektórzy mają problem, aby posprzątać po pupilu wyprowadzając go na trawnik, a co dopiero w miejsca uczęszczane przez turystów… Niestety smutne, ale prawdziwe.

    • Dzięki 🙂
      To prawda, niestety przez głupotę jednych, karani są wszyscy :/ Uważam jednak, że można by było trochę powalczyć z takimi turystami i to im mandaty wystawiać, a nie tym co w ogóle idą z psem, można wprowadzić jakieś zasady, że jak idziesz z psem to musisz mieć jakiś worek, czy też reklamówkę na to co pies po sobie zostawi. Z drugiej strony czy potrzeba psa żeby naśmiecić i zostawić nieczystości? Sami ludzie zostawiają po sobie przeróżne zanieczyszczenia, których nie powinni…

  • Ja również chodzę po górach i tylko w Bieszczadach widziałam osoby z psami, może tam zakaz nie obowiązuje. Koszów na śmieci nie ma, bo ludzie wyrzucaliby opakowania po jedzeniu i resztki jedzenia, a te przyciągałyby dzikie zwierzęta. Powiem Ci, że widziałam samochód terenowy w którym pracownik schroniska przewoził chleb, doszczętnie zniszczony przez niedźwiedzia. Były powyrywane siedzenia, w dach w dwóch kawałkach i odtąd mam dużo pokory do zakazów obowiązujących w parku.

    • Co do koszy to poniekąd masz rację, że resztki jedzenia przyciągałyby zwierzęta, ale z tego co zauważyłam brak koszy nie przeszkadza ludziom w wyrzucaniu śmieci i resztek na ziemię, w lesie, do wody, więc na jedno wychodzi. Kosze można by było sprzątać kilka razy dziennie, a tak to ludzie zanieczyszczają lasy itd. Pamiętam jak parę lat temu byłam nad Jeziorem Solińskim, była burza i potężna ulewa, na drugi dzień nie dało się wejść do wody, bo jezioro wyglądało jak wielki śmietnik. 🙂